Trzeci wspólny obóz parafii z Cieszyna i Pszczyny (oraz kilku zaprzyjaźnionych osób) powoli przechodzi do historii.
Grupą 77 uczestników oraz 9 kadrowiczów wybraliśmy się na niezwykłą przygodę. Dzień pierwszy obozu zaczęliśmy o około siódmej rano, czekając na peronie, aż zjawi się nasz pociąg, szybkie pożegnanie z rodzinką i ruszamy podbijać Poznań. Jazda trochę się dłużyła, pierwsza godzina w miarę szybko minęła, natomiast już kolejne i kolejne wydawały się coraz dłuższe. Większość z nas ucięła sobie krótką drzemkę na czas jazdy, aby chociaż trochę zbliżyć się do naszego celu podróży. Jeszcze kilka przesiadek i jesteśmy na naszej stacji docelowej, czyli na stacji Miały. Podjechał po nas autobus, który zawiózł nas do ośrodka wypoczynkowego Marylin. Zawitał nas kompleks budynków położony w leśnej okolicy, obok kort tenisowy i boiska sportowe, miejsce na ognisko i sala, która była miejscem wspólnych spotkań (społeczności) oraz próbowania swoich sił w grze na instrumentach. Gdy wszyscy dotarliśmy do ośrodka, po obiadokolacji kadra w strojach inspirowanych ludzikami Lego przydzieliła nas do grup, każda miała swój kolor bandany oraz opiekunów prowadzących. Gdy poznaliśmy swoje grupy, wymyślaliśmy nazwy i tworzyliśmy flagi. Gdy przyszła pora na wieczorną społeczność, poznaliśmy hasło przewodnie obozu, a było nim ‘’LEGO’’. Wszyscy za bardzo nie wiedzieliśmy, dlaczego akurat takie i myśleliśmy, że faktycznie będziemy coś z tego lego układać, jednak prezentacja Marty pozwoliła nam trochę bardziej zgłębić temat i znaczenie tego słowa (swoją genezę zawdzięcza duńskiemu wyrażeniu „leg godt”, które oznacza „baw się dobrze”).


































