Parafia Ewangelicko-Augsburska w Pszczynie

Aktualności

PARAFIALNA NA MAZURY 16-19 CZERWCA 2022

Nasza wycieczka parafialna z Pszczyny i Studzionki tym razem obrała kierunek na północ kraju czyli na Mazury, do krainy tysiąca jezior.

Wyruszyliśmy wczesnym rankiem 16 czerwca autokarem firmy „Jarosz”, a celem naszej podróży były Mikołajki- pokoje gościnne przy parafii ewangelickiej w Mikołajkach. Dotarliśmy szczęśliwie na miejsce po południu gdzie przywitał nas serdecznie ksiądz Bogusław Juroszka – duszpasterz tejże parafii pochodzący z Goleszowa. Parafia usytuowana jest w centrum miasta, nad jeziorem Mikołajskim, ma piękny duży zadbany teren  gdzie znajduje się kościół górujący nad całym miastem, pokoje gościnne, dom opieki oraz Muzeum Reformacji. Po rozlokowaniu się w bardzo ładnych pokojach 2-3 osobowych udaliśmy się niedaleko na promenadę gdzie czekał już na nas statek, którym odbyliśmy 1,5 godzinny rejs po jeziorach: Mikołajskim i Tałcie. Wyżywienie zapewniała nam kuchnia parafialna, jedzenie było bardzo smaczne i urozmaicone, duże porcje z dodatkiem deseru w postaci ciasta czy owoców.

Następnego dnia towarzyszyła nam przez cały dzień przewodniczka po Mazurach, pani Irenka Wizuwa, która zaznajamiała nas z historią Mazur, tą wcześniejszą i współczesną, a ponieważ jest parafianką tamtejszej parafii nie omieszkała opowiadać o historii Mazurów- ewangelików z którymi to historia bardzo boleśnie się obeszła. Jej opowiadanie miało początek państwa krzyżackiego, które po upadku podzieliło się na Prusy Królewskie (przyłączone do Polski z wiarą katolicką) i Prusy Książęce (lenno polskie pod władzą księcia Albrechta Hohenzolerna z wiarą ewangelicką). Ówcześnie 90% ludności była to ludność ewangelicka, jeszcze w 1950 roku na Mazurach było 100 tysięcy luteran, obecnie jest około 5000 osób. Po wojnie luteran masowo wywożono do Niemiec, a zasiedlano tereny ludźmi
z Kurpiów, Mazowsza czy z Wileńszczyzny. Po 1945 roku na Mazurach ewangelicy zaczęli stanowić diasporę, także tym bardziej rozpoczęliśmy wędrówkę śladami ewangelików na Mazurach. Dla osób rdzennych– autohnomów, którzy pozostali tam na swoich ziemiach Mazury są najpiękniejszą krainą, szczycącą się swoimi jeziorami (jest ich około 3000), jest to również kraina łosia, bociana białego (wszędzie były boćki). Mazurzy zachowali swoją gwarę (marielka – kobieta, lorbas–mężczyzna). Z uwagi na liczne jeziora połączono kilkanaście z nich kanałami tworząc najdłuższą rynnę słodkowodną w Europie. Jadąc autokarem obserwowaliśmy niezwykłe pagórki– wzniesienia morenowe tworzące łańcuchy porośnięte makami i chabrami. Pierwszym kościołem, który zwiedzaliśmy był kościół w Giżycku, gdzie Pani Krystyna Nieżyrawska zaznajomiła nas z historią kościoła. Ciekawostką jest to, iż w okresie letnim odbywają się dwa nabożeństwa, jeden w języku polskim, drugi w niemieckim. Następnie pojechaliśmy do Gierłoży wilczy szaniec zwiedzić niezwykły zabytek wojskowy z okresu II wojny światowej, w latach 1941 1944 kwatera główna wodza III Rzeszy Adolfa Hitlera. Tam właśnie współpracownicy Hitlera dokonali nieudanego zamachu na niego i zapłacili za to swoim życiem. Następnym przystankiem na trasie był Kętrzyn, gdzie oprowadzał nas biskup Paweł Hauze, okazało się, iż olbrzymi kościół pod wezwaniem
Św. Jerzego przeszedł w ręce katolików (wcześniej służył jako kościół ewangelicki, odprawiane były nabożeństwa w j. niemieckim) a tuż obok znajduje się mały kościółek Św. Jana, który służył jako dom modlitwy dla Polaków. Zwiedziliśmy tego samego dnia Sanktuarium w Świętej Lipce gdzie wysłuchaliśmy koncertu organowego. Trzeciego dnia znowu wyruszyliśmy z Mikołajek do parafii w Olsztynie, która to leży już na Warmii. Przyjął nas ksiądz Łukasz Stachelek, opowiadał o historii kościoła pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela o początkach luteran na Warmii oraz wspomniał, iż w Olsztynie żył na Zamku Krzyżackim Mikołaj Kopernik przez 7 lat. Zrobiliśmy sobie mały przerywnik w zwiedzaniu i na chwilę popatrzyliśmy w niebo, a konkretnie to byliśmy w planetarium na seansie o planetach w naszym układzie słonecznym. Jesteśmy kroplą w kosmosie, ale jednak cokolwiek poszerzyło to trochę naszą wiedzę o bezmiarze wszechświata. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Sorkwit, gdzie wielu z nas pamięta obozy młodzieżowe w Sorkwitach, tak i jest do tej pory. Weszliśmy do kościoła, gdzie nasz ksiądz Mirek zadał nam zadanie mianowicie znaleźć pewne stopy, również chrzcielnica zasługiwała na uwagę, była w postaci zwisającego anioła trzymającego misę do chrztu. Po południu nadszedł czas na relaks w dosłownym znaczeniu, jedni z uczestników wycieczki mogli wybrać się do Parku Dzikich Zwierząt, a chętni i otwarci na przygodę z kajakiem mogli udać się na spływ kajakowy po rzece Krutyni. Zamieszania i dyskusji było co nie miara ponieważ na początku większość była sceptycznie nastawiona do rejsu na rzece, jednakże ci którzy mieli już za sobą takie doświadczenie zapewniali, iż rzeka jest bezpieczna. W rezultacie na spływ pojechało ¾ wycieczki (poprzednio brakowało chętnych żeby utworzyć grupę).

Wszyscy przepłynęli szczęśliwie rejs, po wyjściu z kajaków zadowolenie osiągnęło apogeum, każdy wracał do Mikołajek zadowolony i pełny wrażeń. Również dla grupy osób, która zwiedzała park zwierząt w Kadzidłowie ten czas był pełen niespodzianek. Wielkie ukłony należą się Panu Sebastianowi–kierowcy autokaru, który z inżynierską precyzją i mazurskim spokojem dowiózł nas wszystkich pod bramę parku, z uwagi na wąską drogę, liczne samochody na poboczach oraz wystające konary drzew było to iście niemożliwe.

Po tych chwilach pełnego napięcia można było oglądać różne zwierzęta i ptaki. Tego samego dnia nasz gospodarz tego urokliwego miejsca ksiądz Bogusław oprowadził nas po kościele i po Muzeum Reformacji znajdującym się obok kościoła, a wieczorem zorganizowano nam grilla z kiełbaskami, gdzie bezpośrednio nad jeziorem prowadziliśmy miłe rozmowy. Czwarty ostatni dzień wycieczki przypadł na niedzielę, więc po śniadaniu uczestniczyliśmy w nabożeństwie w kościele w Mikołajkach, ksiądz był bardzo rad, że ma tylu parafian na nabożeństwie (parafia liczy 200 osób, parę lat nie było tu ślubów i chrztów). Po zrobionym wspólnym zdjęciu przed kościołem ruszyliśmy autokarem w drogę powrotną do domu. Niektórzy zakupili wędzone rybki, a wszyscy na pewno zabrali ze sobą wspomnienia z krainy tysiąca jezior. Wspomnienia tym razem nie będą związane tylko z wodą i słońcem, ale przede  wszystkim z pięknem tych terenów, jezior, wzgórz morenowych, zasłyszanymi legendami o bocianach, niedźwiedziu oraz o naszej historii ewangelicyzmu w Prusach Książęcych. Historia podobna jest do naszej śląskiej.

Końcem sierpnia zaplanowano jeszcze spotkanie powycieczkowe – na wspomnienia filmowe i zdjęciowe.

Krystyna Czyż

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Parafia w Pszczynie